- Możesz mi łaskawie powiedzieć, co robisz?
To zdanie miało być zdecydowane i sarkastyczne, ale, niestety, nie wyszło. Cedrella Malfoy zadrżała, uświadamiając sobie, że oto Leondre Nott, miodowowłosy przystojniak, o oczach koloru złota i słodkich piegach na mocno zarysowanych kościach policzkowych, które miała ochotę dotykać i całować, dotyka ją w talii. W dodatku w miejscowo odsłoniętej talii, bo, nie wiedzieć czemu, jej koszula chciała, aby gryfonka do reszty straciła kontrolę i podwinęła się.
- Czy ty się mnie boisz? - zaśmiał się chłopak, nie zamierzając jej na razie puszczać. Czuł, że będzie z tego niezła zabawa. Dziewczyna była taka słodka, gdy gniewnie marszczyła nosek, a jej oczy rzucały pioruny. A poza tym była całkiem ładna, więc przyjemnie było trzymać ją w ramionach.
- Nie. - rzuciła szybko. Za szybko. - Jest mi zimno, pajacu!
- Ej ludzie, może byście się ogarnęli? - spytał rozbawiony Albus Severus, postukując stopą w ten głupi kamień.
- A właśnie. Albusie Sreverusie i ty... dlaczego mnie śledziliście? - warknęła Alex, lekko przekrzywiając głowę. - Możesz mnie postawić na ziemi?
- Ciekawiło nas, co takie dziewczę jak ty może porabiać o tak późnej porze na zewnątrz? - odpowiedział Leondre, spełniając prośbę dziewczyny, która od razu się od niego odsunęła i ruszyła w drogę powrotną do zamku. Chłopcy ruszyli za nią, ustawiając się po jej bokach.
- Takie słodkie dzieciaczki jak ty już dawno powinny siedzieć w łóżkach i śnić o pracy domowej. - dodał Potter, czochrając jasne loki dziewczyny.
- Jestem tylko rok młodsza, nie pozwalaj sobie kołku. - mruknęła gryfonka, gniewnie zaciskając pięści i uderzając chłopaka w ramię.
- A poza tym jestem prefektem, to mój obowiązek. - zadeklarował Leo, dumnie prężąc pierś, i udając coś w stylu supermena. Cedrella przewróciła oczami.
- Wmawiaj sobie. - prychnął Albus.
- A właściwie to po co byłaś na zewnątrz? - spytał nagle Leondre, patrząc na blondynkę z zaciekawieniem.
- To... Nie twoja sprawa. - powiedziała szybko dziewczyna, dostrzegając że doszli już do zamku. Niemal wbiegła po schodkach i ostrożnie, by nie zaskrzypiały, otworzyła drzwi wejściowe.
-Dowiem się, o co tu chodzi Malfoy. - rzekł na pożegnanie Leo.
Cedrella odwróciła się przez ramię, uśmiechając się lekko.
- Zawsze można mieć marzenia, Nott - powiedziała tylko i zniknęła w zamku.
To zdanie miało być zdecydowane i sarkastyczne, ale, niestety, nie wyszło. Cedrella Malfoy zadrżała, uświadamiając sobie, że oto Leondre Nott, miodowowłosy przystojniak, o oczach koloru złota i słodkich piegach na mocno zarysowanych kościach policzkowych, które miała ochotę dotykać i całować, dotyka ją w talii. W dodatku w miejscowo odsłoniętej talii, bo, nie wiedzieć czemu, jej koszula chciała, aby gryfonka do reszty straciła kontrolę i podwinęła się.
- Czy ty się mnie boisz? - zaśmiał się chłopak, nie zamierzając jej na razie puszczać. Czuł, że będzie z tego niezła zabawa. Dziewczyna była taka słodka, gdy gniewnie marszczyła nosek, a jej oczy rzucały pioruny. A poza tym była całkiem ładna, więc przyjemnie było trzymać ją w ramionach.
- Nie. - rzuciła szybko. Za szybko. - Jest mi zimno, pajacu!
- Ej ludzie, może byście się ogarnęli? - spytał rozbawiony Albus Severus, postukując stopą w ten głupi kamień.
- A właśnie. Albusie Sreverusie i ty... dlaczego mnie śledziliście? - warknęła Alex, lekko przekrzywiając głowę. - Możesz mnie postawić na ziemi?
- Ciekawiło nas, co takie dziewczę jak ty może porabiać o tak późnej porze na zewnątrz? - odpowiedział Leondre, spełniając prośbę dziewczyny, która od razu się od niego odsunęła i ruszyła w drogę powrotną do zamku. Chłopcy ruszyli za nią, ustawiając się po jej bokach.
- Takie słodkie dzieciaczki jak ty już dawno powinny siedzieć w łóżkach i śnić o pracy domowej. - dodał Potter, czochrając jasne loki dziewczyny.
- Jestem tylko rok młodsza, nie pozwalaj sobie kołku. - mruknęła gryfonka, gniewnie zaciskając pięści i uderzając chłopaka w ramię.
- A poza tym jestem prefektem, to mój obowiązek. - zadeklarował Leo, dumnie prężąc pierś, i udając coś w stylu supermena. Cedrella przewróciła oczami.
- Wmawiaj sobie. - prychnął Albus.
- A właściwie to po co byłaś na zewnątrz? - spytał nagle Leondre, patrząc na blondynkę z zaciekawieniem.
- To... Nie twoja sprawa. - powiedziała szybko dziewczyna, dostrzegając że doszli już do zamku. Niemal wbiegła po schodkach i ostrożnie, by nie zaskrzypiały, otworzyła drzwi wejściowe.
-Dowiem się, o co tu chodzi Malfoy. - rzekł na pożegnanie Leo.
Cedrella odwróciła się przez ramię, uśmiechając się lekko.
- Zawsze można mieć marzenia, Nott - powiedziała tylko i zniknęła w zamku.
~~ Kto czeka na next? Zapraszam do obserwowania bloga !
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Czekam na szczere komentarze! Usuwam spam. Chętnie wpadnę na wasze blogi/opowiadania!
Aisuku